ImageRzecznik rządu Kazimierza Marcinkiewicza w latach 2005-2006; od marca do grudnia 2007 zastępca dyrektora departamentu komunikacji marketingowej w Polkomtelu; od stycznia 2008 dyrektor departamentu PR Grupy TP.

 

 

1. Marketing to bardzo szerokie pojęcie, jak Pan rozumie rolę marketingu w sporcie?
Marketing w sporcie, czy poza nim, rozumiany jest zawsze tak samo: to umiejętność sprawnego zarządzania produktem, jego ceną, promocją i dystrybucją. W innym rozumieniu marketing jest sztuką odgadywania rzeczywistości i sprawnego dopasowywania się do niej, ale również jej zmieniania – również w sporcie. Dlatego cieszy mnie, kiedy widzę jak intensywnie marketing sportowy rozwija się w Polsce. Z jednej strony rynek doskonale rozumie, że przez sport może dotrzeć ze swoim komunikatem do świetnie zdefiniowanego odbiorcy, w celach wizerunkowych czy sprzedażowych. Dzięki temu rozwija swoje długofalowe programy sponsoringowe, jako formy partnerstwa w wielu obszarach życia firmy i organizacji sportowej. Z drugiej strony branża sportowa ma coraz większą świadomość tego, że należy pracować nad własną organizacją, dopasowywać się do rynku i być partnerem dla biznesu. Bo to realnie pomaga osiągać dobre wyniki sportowe. Dla każdego PR-wca czy marketera sport jest doskonałym narzędziem. Moim zdaniem najlepsze przykłady wzorcowych projektów sponsoringowych na rynku, to współpraca: TP SA z narodową kadrą piłki nożnej, (Polkomtel) Plusa z polską siatkówką i Orange z Ekstraklasą. Gołym okiem widać jak służą wizerunkowi marek i ich pozycjonowaniu.

 
2. Gdyby dysponował Pan kwotą 10 mln złotych na przedsięwzięcie sportowe w Polsce, w co zainwestowałby Pan te pieniądze?
Nie będę oryginalny. Zainwestowałbym w obszar związany z piłką nożną i finałami EURO 2012 organizowanymi w Polsce i na Ukrainie. Prawdopodobnie byłaby to sieć piłkarskich restauracji z telebimami, wygodnymi kanapami i prawdziwie sportową atmosferą. Czyli restauracje z atrakcjami sportowymi. Po co wyjeżdżać zagranicę, skoro tą samą atmosferę można poczuć u nas…

3. Czy w Pana karierze menedżerskiej wydarzyło się coś, co dotyczyło efektownego wykorzystania marketingu w sporcie?
Pracując w Polkomtelu widziałem realizację bardzo dobrego projektu sponsoringowego polskiej siatkówki i wzajemne partnerstwo, jakim był chociażby udział naszych siatkarzy w kampanii wizerunkowej marki Plus. Natomiast powiem też coś, jako były instruktor harcerski. Na samym początku lat 90., w szkole podstawowej grałem na bramce w warszawskim klubie piłkarskim „Zwar Międzylesie”. Klub klepał straszną biedę, a na mecze jeździliśmy starą Nysą trenera. Nie wiedzieliśmy wtedy jeszcze, co to jest sponsoring. Dzisiaj widzę jak moi koledzy z harcerstwa organizują na warszawskiej Pradze piłkarską ligę amatorów. Potrafią znajdować pieniądze i w samorządzie i w prywatnych firmach. Samorząd i biznes sponsorują te rozgrywki, bo widzą realną wychowawczą korzyść dla młodych ludzi. Podaję ten przykład, bo partnerstwa między sportem a biznesem uczyć trzeba się od młodych lat. Bez niego nie będzie sukcesów.

MarketingSportowy.pl (październik 2008)