ImageMaciej Grabowski, żeglarz, trzykrotny olimpijczyk, mistrz Europy i wielokrotny mistrz Polski, obecnie przygotowuje się do startu w Igrzyskach 2012 roku w żeglarskiej klasie Star.

www.MaciejGrabowski.com

1. Marketing to bardzo szerokie pojęcie, jak Pan/Pani rozumie rolę marketingu w sporcie?
We współczesnym świecie biznes bez sportu poradzi sobie doskonale, sport bez biznesu jak dobrze wiemy nie ma szans. A właściwie nie tyle, że nie ma szans, co pozostawia wynik dziełu przypadku. W historii sportu znane są takie "wyczyny”, ale zazwyczaj celem każdego sportowca jest powtarzanie dobrych wyników. A wracając do marketingu sportu - jest to dla mnie ten łącznik świata biznesu ze sportem, który powoduje, że każda złotówka wydana na sport (przynajmniej w założeniu) ma szansę wypracować dla firmy dodatkową (przynajmniej jedną) złotówką.
W czasie kryzysu gospodarczego ludzie na samo słowo „sponsoring” zamykają drzwi i odkładają słuchawki telefonów. Większości słowo to kojarzy się to bowiem z działaniami typowo wizerunkowymi. Natomiast sponsoring jako zabawka PR-u, a nawet reklamy, to już przeszłość. Sponsoring jako oś programu marketingowego, angażująca PR, reklamę, promocję sprzedaży i sprzedaż może być szansą zarówno dla biznesu jak i sportu. Samo logo w mediach to już o wiele za mało za mało. Zadaniem marketingu sportu jest pokazanie właśnie jak skuteczny może być taki kompleksowo przygotowany program.

2. Gdyby dysponował Pan kwotą 10 mln złotych na przedsięwzięcie sportowe w Polsce, w co zainwestowałby Pan te pieniądze?
Ze względu na moje wykształcenie i zainteresowania ekonomia jest mi bardzo bliska, jednak w przypadku odpowiedzi na to pytanie nie będę kierował się wyłącznie racjonalnymi przesłankami. Gdybym dysponował taką kwotą to przede wszystkim podjąłbym próbę zbudowania w Polsce poważniejszego projektu żeglarskiego, pozyskania do niego odpowiednich sponsorów i zbudowania na tej bazie opisanego wcześniej programu marketingowego. W żeglarstwie profesjonalnym kwota 10 mln złotych jest paradoksalnie jedynie procentem koniecznym, aby z poważnym projektem wystartować (dla porównania budżety teamów w regatach o Puchar Ameryki przekraczają 100 mln Euro, a w regatach Volvo Ocean Race 60 mln Euro). Jednak taka kwota dałaby mi niewątpliwie szanse zrealizowania dwóch pełnych kampanii olimpijskich w jakiejkolwiek z żeglarskich klas olimpijskich.

3. Czy w Pana karierze sportowej/zawodowej wydarzyło się coś, co może być przykładem efektownego wykorzystania marketingu w sporcie?
Ostatnie dwa lata, czyli okres przed Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie, kiedy to blisko współpracowaliśmy z firmą Garmin był próbą realizowania programu marketingowego w pełnym tego słowa znaczeniu. Oprócz działań typowo wizerunkowych byłem angażowany także w działania około sprzedażowe i promocję sprzedaży. Jednak poziom kosztów takiego programu okazał się zbyt wysoki dla polskiego przedstawiciela firmy, chociaż muszę przyznać, że koncepcja była dobra i plany ambitne. Być może gdybym jako sportowiec był rozpoznawalny powiedzmy tak jak Robert Kubica czy Adam Małysz to efekty tego programu byłyby z pewnością inne. Nie zmienia to faktu, iż od strony sportowej firma Garmin stworzyła mi możliwość realizowania takiego programu przygotowań, o jakim wcześniej marzyłem. Efekt sportowy w postaci olimpijskiego medalu nie został osiągnięty, ale Igrzyska w Londynie już niedługo...

MarketingSportowy.pl (kwiecień 2009)