ImagePomysłodawca i założyciel Sekcji Monitoringu młodych polskich piłkarzy grających za granicą przy PZPN. W ciągu trzech lat sekcja odnalazła ponad 30 piłkarzy o polskich korzeniach, którzy dostali szanse debiutu w reprezentacjach Polski, w rożnych kategoriach wiekowych. Ukończył Dziennikarstwo i Socjologię na Uniwersytecie Opolskim, oraz Stosunki Międzynarodowe na Uniwersytecie Lwowskim. Ma Dyplom Managera Sportu UJ (zarządzanie organizacjami sportowymi)

1. Marketing to bardzo szerokie pojęcie, jak Pan rozumie rolę marketingu w sporcie?


Marketing w sporcie jest u nas zjawiskiem stosunkowo nowym. Jego rozwój wynika to z tego, że rośnie popularność sportu. Stał się on produktem, na którego zapotrzebowanie zgłaszają coraz szersze grupy odbiorców - konsumentów. W potocznym pojmowaniu pojęcia marketingu, czyli relacji produkt /klient, doszło do modyfikacji na rzecz marketingu sportowego: impreza sportowa - widz. Sport przyciąga na areny tysiące kibiców, a przed telewizory miliony fanów. Można powiedzieć, że dyscypliny sportowe stały się usługami, które sportowcy oferują kibicom, ci natomiast stają się konsumentami płacącymi za możliwość oglądania swoich ulubieńców.
Istotną rolę pełnią tu media, które są pomostem między tymi elementami. Dzięki mediom marketing sportowy może zapewnić osiągnięcie korzyści finansowych i jednocześnie zaspokoić potrzeby kibiców, przy równoczesnym zapewnieniu sportowcom możliwości rozwoju.
 
2. Gdyby dysponował Pan kwotą 10 milionów złotych na przedsięwzięcie sportowe w Polsce, w co zainwestowałby Pan te pieniądze?

Utworzyłbym szkółkę piłkarską na wzór Ajaxu Amsterdam. Najlepiej na terenach o gęstym zaludnieniu, np. na Śląsku. Wybudowałbym kompleks treningowy z kilkunastoma boiskami trawiastymi jak i o sztucznej nawierzchni. Szansę na naukę gry w piłkę otrzymywałyby już 5 letnie dzieci, i poprzez wszystkie kategorie wiekowe, końcowym efektem, byliby wszechstronnie wyszkolenie piłkarze, którzy zasilaliby kluby tak w Polsce, jak i za granicą. W Polsce kluby nie przykładają wagi do szkolenia młodzieży, a to się opłaca. Największe kluby w Europie wydają krocie na bazy treningowe i trenerów, ale w konsekwencji wychowują kilku graczy, którzy znajdą miejsce w pierwszym składzie, bądź odejdą do innego klubu za grube miliony.
 
3. Czy w Pana karierze menedżerskiej wydarzyło się coś, co może być przykładem efektownego wykorzystania marketingu w sporcie?

Jeszcze się nie wydarzyło, ale wkrótce się wydarzy.
Wraz z dziennikarzami z tygodnika igol.pl przygotowuję platformę internetową grajdlapolski.com, na której będziemy się starali przybliżyć piłkę młodzieżową. Póki co nie ma w Polsce strony, która by zajmowała się na taką skalę młodymi polskimi piłkarzami grającymi w kraju, jak i za granicą. Strona będzie w trzech językach, i będzie również ściągą dla selekcjonerów poszczególnych kadr narodowych. Zawodnicy będą mogli umieszczać na niej swoje CV, jak i filmy z meczów. Będziemy się starali przybliżyć problemy piłki młodzieżowej, jak i pomagać młodym piłkarzom w zakresie szkoleniowo - treningowym. Jaki efekt marketingowy osiągniemy? Ciężko powiedzieć, bo będzie to zapełnianie pewnego rodzaju niszy w rynku. Wstępnie pomysł cieszy się dużym zainteresowaniem, o czym świadczą dziesiątki listów, jakie otrzymuję.

Rozmawiał
Mikołaj Różycki (lipiec 2009)