ImagePracuje w Banku Zachodnim WBK (wcześniej WBK), który jest sponsorem piłkarskiej reprezentacji Polski. Obecnie jest dyrektorem Biura Prasowego i rzecznikiem prasowym. Wcześniej dziennikarz, publikował m. in. we "Wprost", "Rzeczpospolitej", "Polityce", "Życiu Gospodarczym". Autor książek "Niewinny morderca", "Balcerowicz na gorąco", "Imperium plotki, czyli amerykańskie śniadanie z niemowląt", "Prowokacja" i "Anatomia zbrodni nieukaranej". Obecnie pracuje nad kolejną książką.



1. Marketing to bardzo szerokie pojęcie, jak Pan/Pani rozumie rolę marketingu w sporcie?

To niezwykle istotny nośnik marki, element budowania i kształtowania wizerunku firmy.
(od redakcji: przykład reklamy BZ WBK związanej ze sponsorowaniem piłkarskiej reprezentacji Polski )

2. Gdyby dysponował Pan kwotą 10 mln złotych na przedsięwzięcie sportowe w Polsce, w co zainwestowałby Pan te pieniądze?
Narodowym sportem Polaków pozostaje piłka nożna i w dłuższej perspektywie nic tego nie zmienia, nawet tak spektakularne sukcesy, jak występ drużyny Bogdana Wenty, srebro Adama Małysza na igrzyskach olimpijskich lub sukcesy Justyny Kowalczyk. Polacy kochają piłkę nożną, to ona cały czas ogniskuje największą uwagę i wywołuje największe emocje. Zwłaszcza teraz, gdy coraz bliżej do Mistrzostw Europy, których będziemy gospodarzami.

3. Czy w Pana karierze zawodowej wydarzyło się coś, co może być przykładem efektownego wykorzystania marketingu w sporcie?
Decyzja o sponsorowaniu piłkarskiej reprezentacji Polski była bardzo starannie przemyślana. Zapadła w okresie, gdy bank rozbudowywał sieć swoich oddziałów i otwierał placówki w regionach, w których wcześniej nie był znany. Potrzebny był wehikuł, który spowoduje wzrost rozpoznawalności naszej marki. I, jak wynikało z badań, piłkarska kadra najlepiej się do tego nadawała. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej decyzji, bo kadra Leo Beenhakera ogniskowała ogromną uwagę, wielkie nadzieje, wywoływała nieprawdopodobne emocje. Cel został spełniony z nawiązką.

Rozmawiał
Mikołaj Różycki (Luty 2010)