Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski MarketingSportowy.plJedna z najlepszych tenisowych par deblowych na świecie; najbardziej utytułowana polska para deblowa w historii dyscypliny. W 2008 roku doszli do półfinału Masters Cup, a na IO w Pekinie osiągnęli ćwierćfinał jako pierwszy polski debel w historii Igrzysk. Także w 2008 roku wygrali w Madrycie prestiżowy turniej z serii Masters. W 2009 roku wygrali dwie imprezy, w tym po raz pierwszy we wspólnej karierze turniej rozgrywany na trawie (Eastbourne). Sezon 2009 zakończyli na 8 miejscu w rankingu ATP. Pokonali wszystkie pary światowej czołówki. Są również trzykrotnymi zwycięzcami Orange Prokom Open w Sopocie i triumfatorami Orange Warsaw Open.

Marketing to bardzo szerokie pojęcie. Jak Panowie rozumieją rolę
marketingu w sporcie?
Marcin: Powiem o marketingu w sporcie na naszym przykładzie. ATP World Tour wykorzystuje nasz wizerunek i wizerunek wielu innych tenisistów do promocji tenisa na świecie. Jest to marketing zarówno dyscypliny sportowej jak i samego ATP Tour. A z drugiej strony nasi sponsorzy, np. Siemens czy Adidas wykorzystują nasz wizerunek do promocji własnych produktów.  Oba przykłady są według mnie marketingiem w sporcie, mimo że cele tych działań są różne.

Mariusz: Zgadzam się z Marcinem. Rolę marketingu w sporcie widzę jako promocję klubu, dyscypliny, zawodnika, ale także z drugiej strony promocję jakiejś firmy (albo jej produktu) przy wykorzystaniu sportowca czy klubu.

Marcin: Niektóre nasze działania można określić jako marketing w sporcie. Wszystko, co robimy na facebooku, blogu, twitterze, blip czy YouTube to z jednej strony forma kontaktu z kibicami, miłośnikami tenisa, a z drugiej... nasz własny marketing.

Gdyby dysponowali Panowie kwotą 10 mln złotych na przedsięwzięcie sportowe w Polsce, na co przeznaczyliby Panowie te pieniądze?
Marcin: Ja najchętniej takie pieniądze zainwestowałbym w naszą reprezentację siatkówki albo piłki ręcznej. Uważam, że w tym momencie te dyscypliny są bardzo popularne w Polsce. Siatkówka ma ugruntowana pozycję, piłką ręczna idzie w jej ślady. Jest to dobry moment, żeby w obie dyscypliny jeszcze mocniej inwestować, dzięki temu moglibyśmy mieć wybitne wyniki w Mistrzostwach Świata czy na Igrzyskach Olimpijskich.

Mariusz: Ja przeznaczyłbym takie pieniądze na organizację turnieju tenisowego ATP 250. Nie wiem czy w Warszawie, czy w innym mieście, ale na pewno położyłbym nacisk na marketing i mocno rozpromował imprezę. Przy takim budżecie możnaby spokojnie zaprosić na mecze pokazowe gwiazdy typu Goran Ivanisevic, Henri Laconte czy nawet John McEnroe. A do turnieju głównego skusić kogoś z czołowej 20, może Verdasco, albo Djokovica. Postarałbym się też o zaproszenie braci Bryan. Nasz mecz z Bryanami (mam nadzieję finał) byłby ozdobą turnieju deblowego, a mecz np. Djokovica z Kubotem główna atrakcją singla. Wieczorne sesje, wejście przy wygaszonych światłach, muzyka, mecze pokazowe, a do tego jakieś gwiazdy filmowe i mamy imprezę na skalę „europejską”. Czy to jest do zrobienia w Polsce? Pozostawię to pytanie bez odpowiedzi :)

Czy w Panów karierze sportowej wydarzyło się coś, co można nazwać efektownym wykorzystaniem marketingu w sporcie?

Marcin: Graliśmy mecz pokazowy w Nowym Yorku na Manhattanie, na zaimprowizowanym korcie na środku ulicy. To jest świetna promocja tenisa, tak działa ATP. Ciekawą rzeczą była też pokazówka w Dubaju, na lądowisku dla helikopterów, kilkaset metrów nad ziemią zagrali Federer z Agassim.

Mariusz: Podobało mi się jak z okazji turnieju Masters w Londynie  w ubiegłym roku zamknięto most, i Andy Murray grał tam w tenisa. Nie pamiętam, z kim grał, ale rozmach tego przedsięwzięcia robił wrażenie. Takie działania to zarówno promocja turnieju, jak i samego Londynu.

Kiedy podpisali Panowie swój pierwszy kontrakt sponsorski?
Marcin: Pierwszy kontrakt podpisałem w wieku 23 lat z firmą Babolat.

Mariusz: W 2004r. z Prokom Investment (kontrakt indywidualny).

Ile firm, instytucji posiada obecnie prawo do Panów wizerunku? Czy oprócz sprzętu możecie również liczyć na wsparcie finansowe?
Marcin: Mogę powiedzieć, że podstawą tenisa jest sponsoring czysto finansowy, drugim elementem jest wsparcie sprzętowe. Bez pieniędzy tenisista ma ograniczone możliwości rozwoju, co doskonale widać w Polsce. Trzeba jeździć po całej Europie (nie mówiąc, już o świecie), grać na różnych turniejach, spotykać się z przeciwnikami z różnych krajów. Tylko to rozwija tenisistę, a to kosztuje. Jak spojrzymy na grupkę polskich tenisistów, która dziś odnosi sukcesy międzynarodowe, to wszyscy zaczynali od finansowego wsparcia firmy Prokom kilka lat temu. Teraz każdy radzi sobie sam, dlatego trochę martwię się o przyszłość utalentowanej młodzieży jak Marcin Gawron czy Jerzy Janowicz.

Mariusz: Nasi obecni sponsorzy to Siemens AGD, Adidas, Babolat, a także US Pharmacia w ramach programu tenispolska i salon jubilerski "od Czasu do Czasu". Wspiera nas także klub Tuan, a prawa do wizerunku mają jeszcze Olimpiady Specjalne Polska w ramach promocji Europejskich Letnich Igrzysk Olimpijskich Warszawa 2010.

Czy bierzecie Panowie udział w akcjach promocyjnych firm, które posiadają prawo do Waszego wizerunku? Czy kontrolujecie sposób wykorzystania własnego wizerunku przez sponsorów?
Mariusz: Firmy i organizacje, które mają prawo do naszego wizerunku, robią to w ścisłej współpracy z naszym managerem Nikodemem Jaworskim. To jest podstawa współpracy z każdym partnerem czy sponsorem. Nikt nie może bez akceptacji naszego managera użyć naszego wizerunku czy przytoczyć naszej wypowiedzi. Ale to nie jest dla nikogo problemem, a raczej ułatwieniem współpracy. Nikodem Jaworski jest w stałym kontakcie z parterami czy sponsorami, autoryzuje wypowiedzi, ustala kalendarz spotkań czy sesji zdjęciowych (na czas kiedy przylatujemy do Polski między turniejami), ale przede wszystkim też doradza naszym partnerom jak nasz wizerunek można wykorzystać, z korzyścią dla oby stron.

Marcin: W roku 2010 będziemy brać udział w promocji nowej pralki Siemens varioExpert. To ciekawy projekt. Ta pralka ma dwie funkcje - ecoExpert i speedExpert. Mówiąc w dużym skrócie, mój styl gry to "speed", Mariusza to "eco". Na pewno będziemy też kontynuować promocję limitowanej edycji zegarków Maurice Lacroix, sygnowanych naszymi nazwiskami. Na wiosnę będziemy też promować naszą płytę DVD "Nauka gry w tenisa: Serwis i wolej".

Mariusz: A wracając jeszcze do kwestii wizerunku, to taka osoba jak manager jest, oprócz oczywiście poszukiwania sponsorów i kontaktów z mediami, potrzebna także po to, żeby chłodno spojrzeć na pomysły sponsorów czy partnerów, którzy planują wykorzystać nasz wizerunek i otwarcie powiedzieć, na co możemy się zgodzić, a co jest nierealne. A pomysły bywają na prawdę "kosmiczne". Podam przykłady, które nie dotyczą żadnego z naszych obecnych sponsorów: wyjazd na narty na dwa tygodnie z najlepszym klientem firmy jest nierealny, z prostego powodu - nigdy nie mamy tak dużo wolnego czasu i nie jeździmy na nartach; udział w turnieju badmintona mija się z celem, nie jesteśmy badmintonistami, mimo, że też używamy rakiet. Natomiast chętnie bierzemy udział w jedno czy dwudniowych imprezach (np. turnieje pracowników, akcje charytatywne) organizowanych przez naszych sponsorów, to też jest element współpracy i wykorzystania naszego wizerunku.

Czy każdy z Panów posiada również oddzielnie sponsorów indywidualnych?
Mariusz: Wszyscy sponsorzy są wspólni. Wynika to z naszej strategii wizerunkowej. Zawsze jesteśmy razem, uzupełniamy się. Marcin to siła, energia, ja jestem raczej "oazą" spokoju. Ten wizerunek doskonale wykorzystuje Siemens w promocji nowego modelu pralki varioExpert z dwoma systemami prania - szybkiego i oszczędzającego energię.

Jaki procent budżetu najlepszego polskiego debla stanowią przychody od sponsorów a ile wynosi wsparcie od Ministerstwa Sportu? Czy jeżeli nie otrzymywaliby Panowie stypendium ministerialnego bardzo by to zaważyło na jakości przygotowań do sezonu bądź na poziomie życia?
Marcin: Jestem zaskoczony tym pytaniem. Nie mamy żadnego wsparcia z ministerstwa sportu. Zastanawia mnie skąd przypuszczenie, że mamy jakieś wsparcie z ministerstwa?

Mariusz: Nie otrzymujemy żadnego stypendium ministerialnego, więc odpowiedź jest chyba jasna.

Minister sportu Adam Giersz zaproponował, aby podczas przyznawania stypendiów stosować kryterium przychodu. I jeżeli jakiś sportowiec osiągnął by przychód powyżej ustalonej granicy wówczas zaprzestano by wypłacać takiej osobie stypendium. Co Panowie myślą o takim pomyśle?

Marcin: Tak jak mówiłem, nie mamy takiego stypendium. W roku olimpijskim (2008) otrzymywaliśmy od czerwca do grudnia stypendium na przygotowania olimpijskie. W tym kontekście nie podoba mi się taki pomysł. Zawodnicy, którzy nie otrzymywaliby wsparcia od ministerstwa muszą zdobywać takie same medale i mieć świetne wyniki, podobnie jak Ci sportowcy, którzy taką pomoc otrzymują. To w moim odczuciu dyskryminacja niektórych dyscypliny, np. tenisa.

Mariusz: Tym razem, wyjątkowo, zgadzam się z Marcinem.

Rozmawiał
Jakub "Karpiu" Karbownik

MarketingSportowy.pl (Luty 2010)