ImageZwolennikom budowania wielkich stadionów piłkarskich, oraz politykom, którzy ograniczają swoją wyobraźnię ekonomiczną do kosztów wizyty u fryzjera i nożyczek przecinających wstęgę podczas otwarcia obiektu, polecamy uwadze przypadek stadionu, na którym od 1990 roku swoje mecze rozgrywa Juventus Turyn.


Juventus to najbardziej utytułowany włoski klub piłkarski i jeden z niechlubnych bohaterów afery calcipoli, po której został zdegradowany do Serie B.
Ten klub w 1990 roku, tak jak i jego lokalny rywal AC Torino, rozpoczął rozgrywanie swoich meczów ligowych na nowym stadionie (Delle Alpi), wybudowanym na potrzeby Mundialu we Włoszech.

ImageTrybuny stadionu, zaprojektowane początkowo dla 70400 widzów zostały ostatecznie, ze względów bezpieczeństwa, zmniejszone do pojemności 60000. Jeszcze podczas Mundialu we Włoszech, na tym obiekcie odbył się półfinałowy mecz pomiędzy Anglią i Niemcami. Tamto spotkanie zgromadziło ponad 62 tysiące widzów. Jednak jak wkrótce pokazała „szara codzienność” na meczach ligowych Juventusu i AC Torino rzadko pojawiało się więcej niż 40 tysięcy widzów. A 40 tysięcy to liczba magiczna w przypadku tego obiektu. Ocenia się bowiem, że organizacja imprez na Delle Alpi dla mniejszej ilości widzów przynosi straty.

Stadion rzadko zapełniał się widzami sportowymi w takiej ilości, aby opłacało się tam organizować mecze. Jak łatwo się domyślić, wysokie koszty utrzymania obiektu stały się wkrótce powodem niezadowolenia obydwu klubów rozgrywających tam swoje mecze. Ostatecznie, dzięki wsparciu rady miasta (stadion był wcześniej własnością miasta), w 2003 zdecydowano o sprzedaży obiektu Juventusowi Turyn. Klub zapłacił 24 miliony Euro. W tym samym czasie AC Torino przeniosło się na mniejszy (25 tysięcy miejsc) Stadio Olimpiao.

Stadion planowano zmodernizować w 2004 roku, ale wówczas sprzeciwili się temu kibice, którym nie podobały się plany nadania mu nazwy sponsora. W końcu modernizacja obiektu rozpoczęła się w 2008 roku. Teraz będzie to zupełnie inny obiekt Na nowej arenie zrezygnowano z bieżni lekkoatletycznej. Zaplanowano tam 8 restauracji, 24 bary i 459 miejsc dla prasy. Na stadion będzie prowadziło 16 bram, a aby ewakuować wszystkich widzów z obiektu wystarczy mniej niż 4 minuty. Otwarcie tego obiektu zaplanowano na 2011.

Prawa do nazwy nowego stadionu Juventusu są oferowane za kwotę 80 milionów Euro za okres 12 lat.

Opisany przypadek jest swego rodzaju ilustracją jak może wyglądać sytuacja klubu, który otrzymuje stadion zbudowany dla obsługi wielkiej imprezy, ale nieuwzględniający potrzeb codziennego użytkowania.
Pierwszy taki przypadek możemy w pewnym sensie oglądać w Poznaniu. Drużyna Warty Poznań opuszcza swój tradycyjny stadion i rozgrywa swoje mecze na nowym poznańskim stadionie Lecha. Staje jednocześnie w obliczu trudności, jakie przeżywały wcześniej Juventus i AC Torino. Jest jeszcze zbyt krótko, aby oceniać tę sytuację jednoznacznie, ale nas nie zdziwi w przyszłości decyzja Warty o ostatecznym powrocie do swojego tradycyjnego stadionu.

Areny, których budowę sterowali politycy lub niedoświadczeni menedżerowie mogą „przysparzać o ból głowy" ich przyszłych użytkowników i właścicieli. Ta historia dopiero się w Polsce zaczyna. Za rok otwarcie stadionów w Gdańsku, Warszawie i we Wrocławiu. I tylko w przypadku Wrocławia nie mamy wątpliwości co do tego czy ktoś dokładnie pomyślał  i opracował jego koncepcję….

Michał Szustak
MarketingSportowy.pl (listopad 2010)

czytaj również:
Stadionowy sprint budowlany
Pierwsza nazwa stadionu piłkarskiego w Polsce sprzedana
Grupa medialna dopłaci 100 milionów euro do budowy stadionu