ImagePo losowaniu grup Euro 2012 cały czas zastanawiam się nad przyczynami ogólnopolskiej euforii. W piątkowy wieczór, tuż po ogłoszeniu wyników, dziennikarze, sportowcy, działacze sportowi i kibice z radością dziękowali za "grupę marzeń". W mediach pojawiły się spekulacje, z kim zagramy w ćwierćfinale, jak wysoko pokonamy Grecję i jak ważny będzie mecz z Rosją. Polska stała się krajem szczęśliwych ludzi. Upiliśmy się tym szczęściem, ale mam wrażenie, że nadejdzie kac. Powiedzmy sobie szczerze: rezultat losowania jest dla naszego kraju słaby, a wręcz fatalny!


Patrząc na grupy turnieju Euro 2012 odnosi się wrażenie, że został podzielony na dwie dywizje. Dywizja A, ta silniejsza, gra wszystkie mecze na Ukrainie, a dywizja B - słabsza - rozegra mecze grupowe w Polsce. Jeżeli odrzucimy perspektywę wyłącznie sportową, a przyjrzymy się tej sytuacji pod kątem ekonomicznym, marketingowym i wizerunkowym to pojawi nam się obraz bardzo niekorzystny dla Polski.

W raporcie Impact[1] szacuje się, że do Polski w związku z UEFA EURO 2012™ przyjedzie ponad 800tys. zagranicznych turystów, którzy wydadzą ok. 850mln złotych. "Dobra organizacja UEFA EURO 2012™ w Polsce może - poprzez umocnienie wizerunku naszego kraju jako miejsca atrakcyjnego turystycznie - przyczynić się do znaczącego wzrostu przyjazdów turystów zagranicznych w celach wypoczynkowych („efekt barceloński”)."[2]

Zobacz Terminarz spotkań EURO 2012

Niestety, siła nabywcza kibiców drużyny grających w Polsce jest znacznie mniejsza od tych, którzy odwiedzą miasta Ukrainy. Przypomnijmy, że podczas fazy grupowej na Ukrainę zawitają Niemcy, Anglicy, Szwedzi, Francuzi, Holendrzy czy Duńczycy. To nacje, które potrafią stworzyć atmosferę piłkarskiego święta, mają wielkie tradycje futbolowe, zasobne kieszenie i potrafią wydawać pieniądze.

Nie oszukujmy się. W przekazie medialnym, z fazy grupowej będzie dominować Ukraina. To miasta naszego sąsiada uzyskają lepszy efekt promocyjny i wizerunkowy. Na stadionach w Charkowie, Doniecku, we Lwowie i Kijowie odbędą się wydarzenia elektryzujące całą Europę.

Skąd ta euforia?

W Polsce patrzy się na sport wyłącznie w kategoriach...sportowych. Brakuje nam szerszej perspektywy, wytyczania celów innych, niż sportowe. W naszym kraju ważny jest wynik i przebieg rywalizacji. To wynik decyduje o losie działaczy sportowych. Kiedy drużyna bądź zawodnik zaliczy dobry występ to patologie w związkach sportowych schodzą na dalszy plan i są zapominane. Jedynym kryterium oceny działań osób zarządzających polskim sportem jest wynik sportowy, który według teorii marketingu sportu jest nieprzewidywalny. I ten czynnik decyduje również o finansowaniu konkretnych dyscyplin.

Dlatego nie powinna dziwić zadowolona mina Grzegorza Laty. On wie, że o jego posadzie nie zadecydują Holendrzy, Niemcy czy Anglicy. Będzie łatwiej, bo gramy z Czechami, Grecją i Rosją.

Image
Fot. Bartosz Buk / sport.pl


Łukasz Tusiński (3 grudnia 2011)
MarketingSportowy.pl

-------
[1] Raport Impact, przygotowany na zlecenie spółki PL.2012 w 2010r. http://www.2012.org.pl/raportl
[2] Tamże.

Czytaj również Zapisy na największą imprezę sportową 2012 roku rozpoczęte
czytaj również Z marginesu na pierwszą stronę