ImageNa początku listopada 2015 roku dowiedzieliśmy się, że chińska Grupa Rastar kupiła 56% udziałów w hiszpańskim klubie Espanyol. To nie pierwsza i nie ostatnia taka transakcja Chińczyków w Europie.


Malaga, AC MIlan, Aston Villa, Sochaux. Espanyol, Slavia Praga, Den Haag, Heerenveen… W 2015 roku nazwy tych klubów są odmieniane w serwisach poświęconych finansom chińskich przedsiębiorstw. Skala zainteresowania chińskiego biznesu klubami piłkarskimi w Europie rośnie a informacje o nowych przejęciach obiegają serwisy informacyjne.

Jesienią 2013 roku chiński biznes otrzymał sygnał od władz Chińskiej Republiki Ludowej, które ogłosiły „Koncepcja Nowego Jedwabnego Szlaku”. Ten szlak ma szansę być największym infrastrukturalnym projektem w historii. Jego wartość ocenia się na kilkaset miliardów dolarów. Od tej chwili chińskie inwestycje w Europie nie są już tylko wynikiem indywidualnych decyzji, ale wpisują się w wieloletnią strategię Państwa Środka.

Piłkarska reprezentacja Chin grała do tej pory tylko raz w finałach Mistrzostw Świata i sportowo nie stanowi wielkiej siły. W 2014 roku oceniano, że piłkę nożną w Chinach trenuje zaledwie 50 tysięcy dzieci. Przy populacji rzędu 1 370 milionów to cyfra ledwie zauważalna. Ten obraz jest jeszcze bardziej wyraźny, jeśli powiedzieć, że w Wielka Brytania ma około 4 milionów zawodników, a w Niemczech jest zarejestrowanych ponad 6 milionów piłkarzy.

Chiński rząd realizuje teraz projekt stworzenia 20 tysięcy piłkarskich ośrodków treningowych przed rokiem 2017. Urzędnicy zapowiadają, że celem jest wychowanie 100,000 nowych zawodników i w efekcie zdobycie przez Chiny Pucharu Świata.

Image
Chińscy fani Byernu Monachium (lipiec 2015)  / Autor zdjęcia: Xi Ya/dpa/Corbis

Warto wspomnieć liczne letnie wyjazdy największych piłkarskich klubów piłkarskich z Europy na mecze pokazowe do Chin. Menedżerowie hiszpańskich, włoskich i angielskich klubów z niedowierzaniem patrzyli wtedy na cyfry informujące o wielkości sprzedaży swoich gadżetów klubowych w Chinach. To działało na wyobraźnie.
Do kanonu żartów przeszła wypowiedź jednego z prezesów polskich klubów piłkarskich, który kilka lat tematu po prezentacji nowego zawodnika z Chin stwierdził, ze dzięki sprzedaży jego koszulki w Chinach klub zarobi krocie …

Po tym jak angielska Premiere League nieudanie wystartowała w chińskiej płatnej telewizji, Europejczycy szybko zweryfikowali swoją strategię i w tej chwili, co tydzień pokazywane dwa spotkania tej ligi bezpłatnie w otwartej telewizji w Chinach. W ten sposób, co tydzień transmisje docierają do 320 milionów gospodarstw. Ta statystka potrafi uzasadniać wiele osobom zajmujących się mediami w Europie.

Impuls, jaki wyszedł z europejskich klubów na początku XXI wieku spotyka się teraz lawinową odpowiedzią z Chin. Należy sądzić, że kolejne chińskie zakupy w europejskich klubach wynikają z personalnych ambicji bogatych właścicieli chińskich firm, ale to również efekt długofalowych planów inwestycyjnych Chin na naszym kontynencie.

We wrześniu 2015 roku firma CEFC China Energy kupiła 60%  udziałów w jednym z najstarszych czeskich klubów Slavia Praga. Moim zdaniem kolejne zakupy, również w naszej części Europy, są kwestią czasu.

Michał Szustak
MrtketingSportowy.pl
(listopad 2015)

Na podstawie
The Converstaion
The Diplomat
China Daily

Image