Image1 kwietnia 2017 roku weszła w życie nowa ustawa hazardowa. To, co stało się później na rynku umów sponsorskich w polskim sporcie można porównać do erupcji wulkanu.


Jeśli weźmiemy pod uwagę, że kilkanaście procent dorosłych Polaków obstawia bukmacherskie zakłady sportowe, a polski rynek e-bukmacherski jest szacowany na ponad 5 mld zł rocznie zrozumiemy, że chodzi tu o naprawdę duże pieniądze.

Polski sport ucierpiał finansowo po wprowadzeniu ustawy hazardowej w 2010 roku.
Tamta ustawa, przygotowywana w cieniu afery politycznej, na wiele lat odcięła polski sport od sponsorów organizujących zakłady sportowe. Wówczas w Ekstraklasie piłkarskiej Wisła Kraków i Lech Poznań utraciły po 4,5 mln złotych od umów z firmami,  które się reklamowały na ich koszulkach. Strumień pieniędzy został skierowany do Internetu gdzie dziesiątki międzynarodowych firm udostępniały graczom zakłady sportowe. Międzynarodowi giganci, zbierający 90% pieniędzy z polskiego rynku, rozliczali swoje zyski w „rajach podatkowych” a o reklamowaniu swoich usług poza siecią nie było mowy.
Oczywiście widzowie w Polsce stykali się reklamami zakazanymi w naszym kraju bo eksponowane były podczas transmisji z międzynarodowych imprez sportowych, ale opłaty za te reklamy zasilały budżety zagranicznych klubów i firm medialnych.

W 2013 roku dostało się prezesowi PZPN, kiedy okazało się Zbigniew Boniek reklamuje firmę bukmacherską w polskim Internecie. Co ciekawe prezes nie przerwał tej współpracy przez kolejne cztery lata i nie przeszkodziło mu to również w ponownym wyborze na stanowisko w 2016 roku.

Wybuch nastąpił jeszcze przed 1 kwietnia 2017
Nowa ustawa hazardowa weszła w życie z początkiem kwietnia 2017 roku. Jednak już w marcu zaczęły znikać polskie wersje serwisów takich firm jak 10bet, bet365, bwin, Redbet, Paddy Power, Betano, Betfair, Betsafe, Betsson, Betway, ComeOn,  Interwetten, Mr Green, Oddsring, Pinnacle Sports,  Rivalo, Smarkets, William Hill, Sportingbet...

Na rynku pozostali tzw. „legalni bukmacherzy”, czyli firmy posiadające polską licencję na oferowanie takich usług. W tej chwili jest ich siedem: etoto, Sorbet, Fortuna, LV bet, Milenium, STS i Totolotek.
Ilość bukmacherów zmalała drastycznie, a mimo dla klubów, zawodników i organizatorów rozgrywek otworzyła się prawdziwa „rzeka pieniędzy”.
Kluczowy okazał się ten zapis z nowej ustawie:
Bukmacher może się reklamować (..) podczas transmisji z imprez sportowych, których bukmacher jest sponsorem lub jest sponsorem drużyny/ zawodników biorących czynny udział w imprezie/ związku sportowego, który ma związek z organizowaną imprezą.”

Zatem obejmowanie sponsoringiem drużyn, zawodników imprez i związków sportowych stało się immanentnym elementem konkurencji rynkowej bukmacherów. Można wręcz rzec, że przy takich zapisach zaniechanie sponsorowania sportu ogranicza możliwości rynkowe bukmacherów.

I stało się!
Zaczęło się od rozgrywek piłkarskich; w Ekstraklasie piłkarskiej nie ma już klubu, który nie miałby jakiejś umowy z firmą bukmacherską. Wkrótce to samo będzie można powiedzieć o klubach grających w pierwszej lidze. To przykładowe tytuły wiadomości z ostatniego miesiąca: „Fortuna sponsorem Nice 1 Ligi”, „Zakłady bukmacherskie forBET sponsorem Motoru Lublin”, „STS z Górnikiem Łęczna”, „ŁKS i forBET liczą na awans i długą współpracę”, „STS Oficjalnym Sponsorem Cracovii”, „LV BET został sponsorem Wisły Płock i Arki Gdynia”, „STS jest już sponsorem Korony Kielce”, „LV BET sponsorem Wisły Kraków”…

Na rynku trwa gorączkowe negocjowanie umów sponsorskich a poszczególne organizacje przyjmują różne strategie negocjacyjne. Niektóre kluby piłkarskie już podpisały kilkuletnie umowy sponsorskie z legalnymi bukmacherami. Są też związki sportowe, które zwlekają i liczą na kolejne firmy, które mogłyby zalegalizować swoją działalność w Polsce. Zapewne po ostatniej ligowej kolejce dowiemy się z kim zwiąże się kilkuletnią umową Lech Poznań, którego szanse na wysokie miejsce w tabeli oraz na grę w europejskich pucharach budują mocną pozycję negocjacyjną.
 
Bukmacherzy nie ujawniają kwot przeznaczanych na promocję jednak kalkulując obecne i przyszłe obroty poszczególnych firm to są duże wielomilionowe kwoty.
Ministerstwo Finansów szacuje, że tylko w 2017 roku w wyniku wejścia nowych przepisów wzrost dochodów z podatków od gier wyniesie 300 mln zł, a w ciągu najbliższych 10 lat będzie to kwota ponad 15 mld zł. Zatem kto dopiero planuje projekty sponsorskie w polskim sporcie, musi się liczyć na większą niż do tej pory konkurencję.

Michał Szustak
MartketingSprtowy.pl
(maj 2017)

czytaj również  Linia obrony jest jedna
czytaj również Prawna rewolucja w polskim sporcie?

Image